Start
Odwiedzających: 30353
LogoSAATR.jpg
Wycieczka do DAG Fabrik Bromberg Drukuj Poleć znajomemu
22.11.2008.

W sobotę 22 listopada 2008 r. 30-osobowa grupa członków i sympatyków naszego Stowarzyszenia miała okazję uczestniczyć w zorganizowanej przez Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy wycieczce do położonego na terenie dzisiejszego Zachemu skansenu architektury przemysłowej wraz z podziemną trasą turystyczną, stanowiącego pozostałości niemieckiej fabryki zbrojeniowej z czasów II wojny światowej - DAG Fabrik Bromberg.
Na samym początku wycieczki zostaliśmy przewiezieni ok. 6 km w głąb zakładu, gdzie oznajmiono nam, że, podobnie jak w czasie II wojny światowej, teren przejęty został przez wojska niemieckie (w tej roli członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Ariergarda" z Gdańska). Faktycznie po kilkudziesięciu krokach zatrzymani zostaliśmy przez wartowników, którzy po wylegitymowaniu uformowali z naszej grupy kolumnę i poprowadzili pod strażą dalej. W jednym z obiektów fabryki obejrzeliśmy prezentację multimedialną przedstawiającą wspomnienia byłego pracownika przymusowego fabryki zilustrowaną materiałami archiwalnymi z czasów jej działania: zdjęciami oraz fragmentami kronik filmowych. Następnie, cały czas pod strażą, która nie opuściła nas już do końca wycieczki, zwiedziliśmy zlokalizowane w południowej części olbrzymiego kompleksu DAG pozostałości jednego z wydziałów fabryki (NGL-Betrieb) zajmującego się produkcją nitrogliceryny. Wydzielona strefa produkcyjna była całkowicie niezależna, posiadała własną kotłownię, ujęcie wody oraz bocznice kolejowe z rampami i magazynami. W lesistym, pagórkowatym terenie rozmieszczono kilkanaście budynków produkcyjnych, tworzących dwie równoległe linie technologiczne. Poszczególne obiekty łączyła sieć podziemnych tuneli. Pełniły one kilka istotnych funkcji: zabezpieczały przebiegające w nich rurociągi, umożliwiały bezpieczną komunikację pomiędzy budynkami, a w przypadku zagrożenia bądź eksplozji podczas produkcji pełniły rolę schronów. Dotychczas rozpoznano cztery niezależne poziomy tuneli o łącznej długości 1625 m. Dużą atrakcją dla zwiedzających było pokonanie fragmentów trasy wycieczki właśnie tunelami łączącymi budynki wydziału. W trakcie jednego z takich przejść mieliśmy okazję doświadczyć wrażeń towarzyszących nalotowi lotniczemu na fabrykę (który w czasie wojny nigdy nie miał miejsca). Wśród ciemności rozległy się syreny alarmowe, nasi „niemieccy" strażnicy rozkazali nam zgasić latarki, wokół nas rozbrzmiały odgłosy wybuchów i strzałów. Realizm sytuacji spotęgowany wystrzałami petard i okrzykami wydawanymi w języku niemieckim wywołał u niejednego ze zwiedzających dreszcz emocji. Dzięki członkom Grupy „Ariergarda" oraz ożywiającym mury opowieściom przewodnika mieliśmy wrażenie, że historia znowu zaczęła dziać się wokół nas. Na przykładzie postaci jednego z jeńców alianckich, w którego wcielił się członek grupy rekonstrukcyjnej, wiele dowiedzieliśmy się również na temat losu pracowników przymusowych, jeńców i więźniów obozów zatrudnionych przez Niemców przy budowie fabryki, a następnie przy produkcji.

Duże słowa uznania należą się członkom Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Ariergarda" z Gdańska (www.ariergarda.com) - fascynatom żywej historii, którzy dużo wysiłku włożyli w przygotowanie umundurowania i uzbrojenia z okresu II wojny światowej, a dzięki którym wycieczka odbywała się w niesamowitej atmosferze. Na koniec rewelacyjnie wykonali oni pokaz niemieckiej musztry. Grupa „Ariergarda" zajmuje się rekonstrukcją dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce w Wolnym Mieście Gdańsku z jego tragicznym akordem we wrześniu 1939 roku. Odtwarza postaci pracowników i pocztowców z placówki Poczty Polskiej w Gdańsku (widowisko historyczne pt. „Obrona Poczty Polskiej"), jak i kolejarzy, którzy pierwsi dali przykład bohaterskiej postawy w walce z nazistami. Pracuje również nad rekonstrukcją 2. Batalionu Strzelców z Tczewa, który zasłynął wspaniałą obroną miasta i zadał spore straty jednostce bojowej SS-Heimwehr Danzig. Wciela się także w stronę niemiecką, czyli kontrowersyjną formację utworzoną w październiku 1938 roku, która niespełna rok po utworzeniu dostała znamienną nazwę Heimwehr Danzig.

Utajnienie fabryki przez ponad 60 lat od zakończenia wojny, fakt, że wielu pracowników zakładów chemicznych przez wiele lat nawet nie zdawało sobie sprawy z jej istnienia, wydaje się wystarczającym powodem, aby przybliżyć jej historię.
Po awariach w fabrykach zbrojeniowych na terenie Niemiec, w których uległy zniszczeniu całe ciągi technologiczne, postanowiono zmienić sposób rozlokowania obiektów w nowych zakładach. Oddalenie poszczególnych wydziałów, jak i pojedynczych obiektów, obwałowanie ziemią, lokalizacja w gęstym lesie oraz specjalna konstrukcja budynków miały ograniczyć do minimum straty związane z ewentualną awarią i umożliwić ciągłość produkcji. Puszcza Bydgoska okazała się być do tego doskonałym miejscem. Gęsto zadrzewiony, pofałdowany licznymi wydmami teren oraz bliskie sąsiedztwo Wisły, zapewniającej dostawę ogromnych ilości wody do procesów produkcyjnych, spełniały postawione przez projektantów kryteria.
Po zajęciu Bydgoszczy w 1939 r. w lesie blisko Łęgnowa Niemcy rozpoczęli stawianie 35-kilometrowego ogrodzenia z drutu kolczastego. Wyznaczyło ono teren budowy fabryki koncernu zbrojeniowego „Dynamit AG Vorm Alfred Nobel & CO Bromberg". Firma Dynamit Aktien Gesellschaft kontynuowała działania znanej fabryki dynamitu, założonej jeszcze w XIX w. przez Alfreda Nobla. W okresie II wojny światowej przedsiębiorstwo uległo znacznej rozbudowie. Centrala miała siedzibę w Troisdorfie koło Bonn (Fabrik Troisdorf), natomiast na terenie ówczesnej Rzeszy rozmieszczono oddziały terenowe. Dwa z nich znajdują się w obecnych granicach Polski: Fabrik Christianstadt w Krzystkowicach (lubuskie) oraz Fabrik Bromberg w Bydgoszczy. Niemiecka centrala istniejącego do dzisiaj pod tą samą nazwą koncernu zaprzecza, jakoby kiedykolwiek miała oddział w Bydgoszczy. Jest to sprzeczne z jednoznacznymi dowodami - w archiwach znajduje się m.in. korespondencja dyrektora DAG Bromberg, Adolfa Kampfa, skierowana do Ministerstwa Rzeszy ds. Uzbrojenia. Nie jest jasne, z jakiego powodu centrala DAG odcina się od związków z bydgoską fabryką. Być może związane jest to ze śmiercią wielu ludzi, niewolniczą praca, nieludzkim traktowaniem jeńców i związanym z tym strachem przed roszczeniami byłych pracowników. A było ich bardzo dużo. Realizacja tak dużej inwestycji wymagała zatrudnienia kilkunastu tysięcy pracowników. Większość pochodziła z ulicznych łapanek. Przywożono również jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych. Pracowników przymusowych zakwaterowano w obozach zbudowanych na obrzeżach fabryki - w Łęgnowie i w okolicy ul. Glinki. Więźniowie z KL Stutthof i Koronowa byli przetrzymywani w obozach na terenie zakładu, gdzie znajdował się również obóz dla pracowników ukaranych za lekceważenie przepisów obowiązujących w fabryce. Według szacunków historyków w DAG pracowało 30-40 tys. robotników, w tym bezpośrednio przy produkcji około 10 tys. osób.
Przebiegająca południkowo eksterytorialna linia kolejowa determinowała podział zakładu na dwa obszary. Zachodni nosił nazwę DAG I - Kaltwasser lub Bauleitung I i dzielił się na wydziały: NC-Betrieb (wytwórnia nitrocelulozy), POL-Betrieb (wytwórnia prochu) oraz NGL-Betrieb (wytwórnia nitrogliceryny). Obszar wschodni nosił nazwę DAG II - Brahnau lub Bauleitung II i dzielił się na wydziały: TRI-Betrieb oraz DI-B-Betrieb (wytwórnie kruszących materiałów wybuchowych) oraz Fulstelle (elaboracja amunicji - m.in. bomby lotnicze, pociski artyleryjskie i ładunki prochowe do tych pocisków - dokładnego asortymentu produkowanej amunicji nie udało się ustalić).
Uruchomienie produkcji prochów i półproduktów nastąpiło w 1942 roku. Od tego czasu aż do wyzwolenia Bydgoszczy przez Armię Radziecką i I Armię Wojska Polskiego, kontynuowano produkcję. Zdolności wytwórcze bydgoskiej fabryki, wg szacunków specjalistów, zaspokajały 5 proc. zapotrzebowania armii niemieckiej na prochy strzelnicze i materiały wybuchowe. Był więc to zakład o bardzo dużym znaczeniu dla prowadzonych przez Trzecią Rzeszę działań wojennych.
Wraz z rozwojem technologii wojskowej oraz próbami nad bronią rakietową pojawiło się zapotrzebowanie na nowe rodzaje amunicji i prochów. Dla zaspokojenia rosnących potrzeb armii rozpoczęto w DAG wytwarzanie kruszących materiałów wybuchowych oraz prochów rakietowych. W bydgoskim zakładzie produkowano m.in. dinitrobenzol (obecna nazwa dinitrobenzen) wykorzystywany m.in. w pociskach V1. Rozwijano produkcję i prowadzono również prace badawcze. Niedopracowane technologie i pospieszne próby z nowymi związkami prowadziły do wypadków. Największy wydarzył się przy uruchamianiu eksperymentalnej linii do produkcji wybuchowych materiałów kruszących. Zginęło 6 osób, wśród nich niemieccy inżynierowie - twórcy nowej technologii. Została też zniszczona instalacja i budynek, w którym miała być prowadzona produkcja.
Produkcję w fabryce kontynuowano praktycznie do wyzwolenia Bydgoszczy. Dopiero kilka dni przed wkroczeniem wojsk radzieckich i polskich podjęto decyzję o ewakuacji niemieckiego personelu. Niemcy nie zniszczyli urządzeń technicznych. Ograniczyli się jedynie do wywiezienia lub zniszczenia dokumentacji technicznej i zapewnienia sobie bezpiecznej ucieczki. Po przejęciu zakładu przez wojska radzieckie, na polecenie Komisji Trofeów Wojennych Armii Radzieckiej, żołnierze zdemontowali wszystkie urządzenia techniczne i wywieźli pociągami do ZSRR. Szacuje się, że ogółem wyjechało od 1300 do 1500 wagonów załadowanych wyposażeniem DAG prawdopodobnie na Ukrainę. Po rozgrabieniu i opuszczeniu fabryki przez wojska radzieckie obiekty zostały przekazane władzom polskim. Stacjonowały tu m.in. oddziały Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Utworzono tu wytwórnie chemiczne nr 9 i 11, które w latach 50. przekształcono w Zakłady Chemiczne „Organika-Zachem". Dzięki temu obiekty fabryczne DAG nie uległy dalszemu zniszczeniu. Większość stoi opuszczona od zakończenia wojny. Tylko część wykorzystano jako budynki produkcyjne i magazyny. Po 1989 roku jednolity dotąd zakład podzielono na dwa niezależne przedsiębiorstwa: ,,Nito-Chem S.A." w części wschodniej (który nadal prowadzi i rozwija produkcję materiałów wybuchowych i jest uznanym dostawcą w przemyśle zbrojeniowym) i ,,Zachem S.A." w części zachodniej. Jeszcze do niedawna cały ten teren, ze względu na ściśle tajną produkcję wojskową, był całkowicie niedostępny dla postronnych. Sytuacja uległa zmianie w ostatnim czasie - trwający wciąż proces restrukturyzacji przedsiębiorstwa, którego jednym z aspektów było powstanie ,,Bydgoskiego Parku Technologicznego", doprowadził do znacznych przekształceń własnościowych oraz otworzył zakład dla inwestorów i turystów.
Ze względu na unikatowy charakter zachowanej infrastruktury przemysłowej, na obszarze dawnego DAG Fabrik Bromberg wydzielono dwie strefy opieki konserwatorskiej. Pierwsza zlokalizowana jest w centralnej części zakładu w rejonie POL - Betrieb stanowiąc zwartą, a co ważniejsze kompletną linię produkcyjną prochu. Występują tutaj w sposób modelowy wszystkie typy budynków wykorzystywanych w cyklu produkcyjnym oraz magazyny. Drugą strefą jest umiejscowiony w południowej części zakładu kompleks NGL-Betrieb.
Jesienią 2007 roku Zespół NGL‑Betrieb został przejęty przez Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy. Obecnie trwają prace nad opracowaniem nowego programu funkcjonalnego i trasy muzealno-turystycznej. Doskonale zachowana architektura tej części DAG Fabrik i jej wysokie wartości historyczne pozwalają na sformułowanie generalnej koncepcji, która polega na stworzeniu skansenu architektury przemysłowej. W dawnej wytwórni nitrogliceryny będzie się mieścić muzeum techniki XX wieku, park maszyn itp. W części obiektów planuje się odtworzenie w interaktywnej formie cyklu produkcyjnego. Zamierza się także wykorzystać walory malowniczej, gęsto zalesionej Puszczy Bydgoskiej tak, aby istniała możliwość organizacji wystaw plenerowych, happeningów i innych atrakcji pod gołym niebem. Całość planuje się udostępnić do zwiedzania jesienią 2009 roku.

Tekst na podstawie materiałów dostępnych w internecie i własnych wrażeń z wycieczki opracował Adam Lipski.

Image
po kilkudziesięciu krokach zatrzymani zostaliśmy przez wartowników

Image
teren zakładu zwiedzaliśmy cały czas pod strażą

Image
czujne i groźne spojrzenia naszych „opiekunów" powiązane z komendami wydawanymi po niemiecku
natychmiast wywoływały posłuch

Image
na przykładzie postaci jednego z jeńców alianckich wiele dowiedzieliśmy się na temat ciężkiego losu
osób zatrudnionych przy budowie fabryki, a następnie przy niebezpiecznej produkcji

Image
straż nigdy nie spuszczała nas z oka

Image
w trakcie prawie 2-godzinnej wycieczki nie było czasu na odpoczynek - nieustannie nas poganiano

Image
ograbione przez Armię Czerwoną budynki pozostały w niezmienionym stanie przez ponad 60 lat

Image
we wnętrzu budynków tylko dzięki elokwencji przewodnika mogliśmy przekonać się o złożoności zbudowanych
przez Niemców linii technologicznych - wszędzie widać było ślady zniszczeń dokonanych przez czerwonoarmistów

Image
po nieudanej próbie ucieczki alianckiego żołnierza nikt z nas nie próbował już tego robić

Image
na koniec wspólne zdjęcie: uczestnicy wycieczki i członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Ariergarda" z Gdańska

Zmieniony ( 05.12.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2012 Strona Stowarzyszenia Absowlentów WSI-ATR-UTP :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.